Z Dzienniczka s. Faustyny na dziś:

Miłość jest tajemnicą, która przekształca wszystko, czego się dotknie, w rzeczy piękne i miłe Bogu. Miłość Boża czyni duszę swobodną jest jak królowa, nie zna niewolniczego przymusu, do wszystkiego zabiera się z wielką swobodą duszy, gdyż miłość, która mieszka w niej, jest pobudką do czynu. Wszystko, co ją otacza, daje jej poznać, że tylko Bóg sam jest godzien jej miłości. Dusza, rozmiłowana w Bogu i w Nim zatopiona, idzie do obowiązku z tym samym usposobieniem jak do Komunii św. i najprostszą czynność wykonuje z wielką starannością, pod miłosnym spojrzeniem Boga; nie miesza się, gdy rzecz jaka okaże się po czasie mniej udana, ona jest spokojna, bo w chwili działania zrobiła, co było w jej mocy. Kiedy się zdarza, że ją opuszcza żywa obecność Boża, którą prawie się ustawicznie cieszy, to ona wtenczas stara się żyć wiarą żywą; jej dusza rozumie, że są chwile odpocznienia i chwile walki. Wolą jest zawsze z Bogiem. Jej dusza jest jak rycerz wyćwiczona w boju, z daleka spostrzega, gdzie wróg się ukrywa, i jest gotowa do walki, ona wie, że nie jest sama Bóg jest jej mocą. [Dz. 890]

Poniedziałek, 25 maja 2020

Kochani,

Swoim wniebowstąpieniem Jezus potwierdza, że niebo to miejsce, gdzie przebywa Bóg. Czekając na niebo możemy się zatrzymać na oczekiwaniu na coś, co dopiero ma nadejść, a co może będzie nagrodą za nasze dobre życie: wysiłki i trudy poniesione tu, na ziemi. Jednak Jezusa przypominał: „Królestwo Boże jest pośród was”. Naszym zadaniem jest nie tylko oczekiwać nieba u kresu naszego życia. Naszym pierwszym zadaniem jest przyczyniać się do tego, by niebo mogło być obecne już tu na ziemi. Ale jak? Przecież tyle tu zła, niesprawiedliwości, niepewności, przemijalności…
Ciekawe, że w opisie Wniebowstąpienia Ewangelista Mateusz zwraca uwagę na to, że gdy uczniowie ujrzeli Jezusa i oddali Mu pokłon to jednak niektórzy wątpili. Wątpienie uczniów i nasze wątpienie - tych, którzy Go widzą w Eucharystii – w znaku chleba i wina, w słowie, we wspólnocie wierzących. My także oddajemy Mu pokłon. A w sercu? Może gorycz, może rozczarowanie, może cynizm? Czy mam coś dobrego by dać drugiemu człowiekowi? Po co się wysilać, tyle razy już próbowałem i tyle razy rozczarowałem się drugim człowiekiem, może nawet spotkała mnie niewdzięczność czy inna forma bólu…

Karol de Foucald powiedział kiedyś: „Kochać drugiego, to pokładać w nim nadzieję zawsze. Od momentu, w którym zaczynamy osądzać drugiego człowieka ograniczamy nasze zaufanie do niego. Od momentu, w którym utożsamiamy go z tym, co wiemy o nim, a więc ograniczamy go do naszej wiedzy o nim, przestajemy go kochać, a on przestaje móc stawać się lepszym. Powinniśmy oczekiwać wszystkiego od wszystkich. Musimy odważyć się być miłością w świecie, który nie umie kochać”.

Jak ważne jest to, abyśmy nie patrzyli przez pryzmat siebie: swojej wiedzy, swoich zranień, swoich kompleksów na drugiego człowieka. W ten sposób uczynimy go szybko swoim wrogiem, a ziemia wokół nas przestanie być niebem, ale stopniowa będzie stawać się  piekłem.

Pamiętajmy o sobie nawzajem modląc się o niebo w nas i wokół nas. Nie będziemy mieli innych bliźnich, ale możemy stać się innymi ludźmi dla nich. I o to właśnie toczy się walka w naszych sercach. Obyśmy jej nie przegrali!

Z modlitwą,

o. Dariusz Michalski SJ
Kustosz Sanktuarium

 

 

Więcej rozważań na:

Chwila na dobre myśli, refleksję, modlitwę, zatrzymanie...

© 2016-2020 Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Bożej Pocieszenia. Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej
ul. Szewska 18, 61-760 Poznań, tel. 61 852 50 76 poznan@jezuici.pl
Złotówkowe (PLN): 35 1140 2017 0000 4502 1306 8683
Euro (): 88 1140 2004 0000 3912 0586 1986
USA Dolarowe ($): 86 1140 2004 0000 3012 0586 1978
Wykonanie: Solmedia.pl