Z Dzienniczka s. Faustyny na dziś:

Córko moja, (...) żądam od ciebie uczynków miłosierdzia, które mają wypływać z miłości ku mnie. Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźnim, nie możesz się od tego usunąć ani wymówić, ani uniewinnić. Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy czyn, drugi słowo, trzeci modlitwa; w tych trzech stopniach zawiera się pełnia miłosierdzia i jest niezbitym dowodem miłości ku mnie. W ten sposób dusza wysławia i oddaje cześć miłosierdziu mojemu. Tak, pierwsza niedziela po Wielkanocy jest świętem Miłosierdzia, ale musi być i czyn; i żądam czci dla mojego miłosierdzia przez obchodzenie uroczyście tego święta i przez cześć tego obrazu, który jest namalowany. Przez obraz ten udzielę wiele łask duszom, on ma przypominać żądania mojego miłosierdzia, bo nawet wiara najsilniejsza, nic nie pomoże bez uczynków. O Jezu mój, Ty sam mnie wspomagaj we wszystkim, bo widzisz, jak maleńką jestem, to jedynie liczę na dobroć Twoją, Boże. [Dz. 742]

Poniedziałek, 25 maja 2020

Kochani,

Swoim wniebowstąpieniem Jezus potwierdza, że niebo to miejsce, gdzie przebywa Bóg. Czekając na niebo możemy się zatrzymać na oczekiwaniu na coś, co dopiero ma nadejść, a co może będzie nagrodą za nasze dobre życie: wysiłki i trudy poniesione tu, na ziemi. Jednak Jezusa przypominał: „Królestwo Boże jest pośród was”. Naszym zadaniem jest nie tylko oczekiwać nieba u kresu naszego życia. Naszym pierwszym zadaniem jest przyczyniać się do tego, by niebo mogło być obecne już tu na ziemi. Ale jak? Przecież tyle tu zła, niesprawiedliwości, niepewności, przemijalności…
Ciekawe, że w opisie Wniebowstąpienia Ewangelista Mateusz zwraca uwagę na to, że gdy uczniowie ujrzeli Jezusa i oddali Mu pokłon to jednak niektórzy wątpili. Wątpienie uczniów i nasze wątpienie - tych, którzy Go widzą w Eucharystii – w znaku chleba i wina, w słowie, we wspólnocie wierzących. My także oddajemy Mu pokłon. A w sercu? Może gorycz, może rozczarowanie, może cynizm? Czy mam coś dobrego by dać drugiemu człowiekowi? Po co się wysilać, tyle razy już próbowałem i tyle razy rozczarowałem się drugim człowiekiem, może nawet spotkała mnie niewdzięczność czy inna forma bólu…

Karol de Foucald powiedział kiedyś: „Kochać drugiego, to pokładać w nim nadzieję zawsze. Od momentu, w którym zaczynamy osądzać drugiego człowieka ograniczamy nasze zaufanie do niego. Od momentu, w którym utożsamiamy go z tym, co wiemy o nim, a więc ograniczamy go do naszej wiedzy o nim, przestajemy go kochać, a on przestaje móc stawać się lepszym. Powinniśmy oczekiwać wszystkiego od wszystkich. Musimy odważyć się być miłością w świecie, który nie umie kochać”.

Jak ważne jest to, abyśmy nie patrzyli przez pryzmat siebie: swojej wiedzy, swoich zranień, swoich kompleksów na drugiego człowieka. W ten sposób uczynimy go szybko swoim wrogiem, a ziemia wokół nas przestanie być niebem, ale stopniowa będzie stawać się  piekłem.

Pamiętajmy o sobie nawzajem modląc się o niebo w nas i wokół nas. Nie będziemy mieli innych bliźnich, ale możemy stać się innymi ludźmi dla nich. I o to właśnie toczy się walka w naszych sercach. Obyśmy jej nie przegrali!

Z modlitwą,

o. Dariusz Michalski SJ
Kustosz Sanktuarium

 

 

Więcej rozważań na:

Chwila na dobre myśli, refleksję, modlitwę, zatrzymanie...

© 2016-2020 Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Bożej Pocieszenia. Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej
ul. Szewska 18, 61-760 Poznań, tel. 61 852 50 76 poznan@jezuici.pl
Złotówkowe (PLN): 35 1140 2017 0000 4502 1306 8683
Euro (): 88 1140 2004 0000 3912 0586 1986
USA Dolarowe ($): 86 1140 2004 0000 3012 0586 1978
Wykonanie: Solmedia.pl